Chyba nigdy wcześniej krytyczne myślenie i wnikliwy research nie były tak ważne, jak obecnie. Zwłaszcza w komunikacji z innymi. Znajdujemy się w ciekawym momencie – znacznie przyspieszyły prace przy konstruowaniu różnych cyfrowych narzędzi (do tworzenia tekstów, muzyki czy obrazów) wykorzystujących mechanizmy sztucznej inteligencji (AI z ang. artificial intelligence). Do takich możemy zaliczyć bardzo modny ostatnio ChatGPT 4 oraz coraz lepsze (czytaj: coraz bardziej wiarygodne) utwory muzyczne i deepfake’i, czyli fałszywe filmy/nagrania/obrazy, które powstały w wyniku fotomontażu i obróbki dźwiękowej.
Sztuczna inteligencja też się myli
W internecie coraz częściej pojawiają się materiały wygenerowane za pośrednictwem AI, których na pierwszy rzut oka nie sposób odróżnić od wytworów ludzkiej inteligencji i talentów. Bezrefleksyjny zachwyt nad osiągnięciami technologicznymi dotyczącymi chociażby czatbotów może być jednak zgubny – nowe narzędzia wciąż mają dużo wad i ograniczeń i, co ważne, mogą się mylić. Zbiory służące nauce AI zawierają zarówno prawdziwe, jak i błędne informacje. Cała wiedza, którą wykorzystują algorytmy sztucznej inteligencji np. w ChGPT, pochodzi z kilku ostatnich lat i nie jest uzupełniana na bieżąco, a jedynie przy okazji kolejnych aktualizacji. Co równie ważne, narzędzie to zostało skonstruowane w taki sposób, aby w przypadku pytania/zadania, na które nie zna odpowiedzi, stworzyć ją i wykreować – nie biorąc pod uwagę jej prawdziwości. Eksperci zwracają uwagę na jeszcze inny aspekt – skoro AI jest tym, czym ją karmimy, potrafi także tworzyć rzeczy mogące służyć np. cyberprzestępczości. Dla przykładu: ChGPT umie konstruować wiarygodnie brzmiące maile phishingowe. Z kolei deepfake’i ze swojej natury nastawione są na wprowadzenie odbiorcy w błąd, co może prowadzić do poważnych konsekwencji w postaci stosowania nadużyć, kreowania dezinformacji i łamania prawa w sieci.
Nie ulega wątpliwości, że treści, z którymi na co dzień się spotykamy coraz częściej pochodzą ze zbiorów wygenerowanych sztucznie. Należy zatem pamiętać, że mogą być nieprawdziwe, zmanipulowane czy sfabrykowane, a przez to kreować określone poglądy i opinię, wpływać na zachowania społeczne (zachęcać do podejmowania lub zaniechania określonych działań), czy doprowadzać do podejmowania decyzji na podstawie fałszywych danych i przesłanek.
Znikąd pomocy?
Światowi giganci w pocie czoła pracują nad udoskonalaniem narzędzi AI, prześcigając się w tych osiągnięciach. Pod koniec tego roku OpenAI ma udostępnić ChGPT 5 oparty o tzw. generalną sztuczną inteligencję i jest zapowiadane jako duży krok w udoskonalaniu tej technologii. Tymczasem te same firmy niewiele robią, aby tworzyć mechanizmy rozpoznawania treści fałszywych (fake newsów). Dla przykładu: w marcu 2023 Microsoft zwolnił cały zespół, który zajmował się etyką i bezpieczeństwem związanym z AI. Oznacza to, że firma nie posiada już działu analizującego wpływ działań sztucznej inteligencji. Jedna z największych korporacji technologicznych wysyła zatem niezbyt optymistyczny sygnał. Na rynku pojawiają się detektory, których zadaniem jest odkrywanie, które treści wygenerowała sztuczna inteligencja – jednak na obecnym etapie są to narzędzia wciąż jeszcze zawodne.
W zalewie informacji, których prawdziwości nie możemy być pewni, pozostaje nam zatem stary, sprawdzony mechanizm: krytyczne myślenie, ciekawość i chęć dotarcia do faktów. W dzisiejszym świecie to właśnie sprawdzanie informacji, szukanie wiarygodnych źródeł i potwierdzanie treści, jest na wagę złota. Codzienność mediów jest nastawiona na szybkość reakcji i premiuje tempo ponad solidność, dlatego jesteśmy narażeni na zalew materiałów niesprawdzonych zwłaszcza w mediach społecznościowych (choć od czasu do czasu zdarza się to nawet największym redakcjom).
Cogito ergo sum
Zatem, aby uniknąć nieprzyjemnego uczucia bycia sterowanym i konsekwencji takiego stanu rzeczy warto przyjąć rolę obserwatora i kontestatora rzeczywistości. Przekładając to na pracę PR-owców – dobry research jest nie do przecenienia. Wartościowy, ciekawy i merytoryczny materiał powstaje zwykle dzięki mrówczej pracy, krytycznemu myśleniu, analizie, weryfikacji i wydobyciu najistotniejszych treści. Jest przy tym kreatywny i dostosowany do sytuacji. Skrupulatne rozeznanie w temacie, wyszukanie i przejrzenie wiarygodnych źródeł to obecnie podstawa pracy kompetentnego PR-owca. Dobry specjalista będzie pełnił funkcję firewall’a oddzielającego ziarna od plew i nie narazi klienta na kompromitację związaną z wykorzystaniem fałszywych informacji. Nie należę zatem do grona tych, którzy martwią się, że zawód dziennikarza, PR-owca, grafika czy programisty odejdzie w niepamięć. Wręcz przeciwnie – ci, którzy wykonują te prace najlepiej (a więc także z wykorzystaniem nowych narzędzi technologicznych) staną się pożądanymi i cenionymi ekspertami. PS. Nie jestem przeciwniczką sztucznej inteligencji i postępu w tej dziedzinie. Doceniam jej wykorzystanie m.in. w nauce i medycynie, a przykładem jest firma DeepMind, która udostępniła otwartą bazę danych wszystkich białek, z której mogą korzystać naukowcy z całego świata.
CIEKAWOSTKA
Polecam wywiad z Wojtkiem Zarembą z OpenAI https://www.youtube.com/watch?v=uMF1G4c5v_E ,który twierdzi, że wkrótce ChGPT zyska osobowość.
