PUNKT PIERWSZY

Do napisania pierwszego felietonu skłoniła mnie bardzo dobra audycja „Na dachu świata” w radiu 357, a konkretnie – jeden z jej elementów, który bardzo mnie zafrapował. Audycja „Na dachu świata” jest prowadzona przez świetnego dziennikarza i reportera – Michała Żakowskiego. W programie zaproszeni goście (najczęściej znawcy i eksperci w danym temacie: naukowcy, analitycy, komentatorzy, dziennikarze) komentują światowe wydarzenia, ważne przemiany społeczne i polityczne o zasięgu międzynarodowym. W jednym z wydań rozmowa dotyczyła wyborów politycznych w Izraelu, działań Elona Muska i sytuacji w Ukrainie (audycja jest do odsłuchania jako podcast dla patronów radia 357 https://radio357.pl/twoje357/audycje/na-dachu-swiata/). Michał Żakowski zaprosił do dyskusji ekspertów, którzy reprezentowali różne punkty widzenia: dziennikarzy, znawców polityki wschodniej, analityków, komentatorów spraw międzynarodowych.

Audycja „Na dachu świata” zawsze ma bardzo wysoki poziom merytoryczny, jest ciekawa i opiniotwórcza – bardzo polecam. Jednak moją uwagę przykuło zachowanie jednej z zaproszonych osób, która poproszona o komentarz do sytuacji w Izraelu najpierw  podziękowała prowadzącemu za zaproszenie, a zaraz potem uprzedziła, że nie czuje się silna w tym temacie. Sprawę będzie komentować z punktu widzenia podróżniczki, która odwiedziła Izrael. Jej wypowiedź, w związku z tym, będzie bardziej osobista niż ekspercka tłumaczyła.

A teraz mój punkt widzenia: źle słuchało się takiego wstępu do dyskusji, ponieważ umniejszanie sobie, swojemu doświadczeniu, wiedzy i kompetencjom nie jest najlepszym pomysłem. Jako słuchacz zaczęłam się irytować, bo czekałam na superciekawą audycję, a dowiedziałam się, że jeden z uczestników nie czuje się prawdziwym ekspertem i w związku z tym może nie wnieść do dyskusji nic istotnego. Brak wiary we własne kompetencje w takich okolicznościach stawia w niekorzystnym świetle nie tylko zaproszonego gościa, ale także prowadzącego i całą ekipę przygotowującą audycję. Słuchacz może bowiem odnieść wrażenie, że właśnie oto traci czas. W takiej sytuacji zdecydowanie lepiej będzie zaznaczyć po prostu, że nasza narracja będzie prowadzona z innej perspektywy – to nie tylko nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie – każdy odmienny punkt widzenia ubogaca dyskusję.

Jeśli więc kiedyś zdarzy się wam udział w podobnym wydarzeniu (wystąpienie publiczne, udział w panelu konferencyjnym, udzielanie komentarza dla mediów) pamiętajcie, aby unikać wypowiedzi wątpiących we własną wiedzę. Słuchacze lubią wiedzieć, że ten kto się wypowiada, jest pewny tego, co mówi i jest w stanie podzielić się wartościowymi treściami. A co do omawianej audycji: uczestniczka była świetnie przygotowana, dobrze się słuchało tego, co mówiła, a jej perspektywa jako podróżniczki ubogaciła audycję. Niepewność, stres, czasami nawet lęk przed wygłoszeniem własnych opinii bywa często paraliżujący i może powodować chęć „ubezpieczenia się”, jednak to powoduje często skutek odwrotny od zamierzonego. Syndrom oszusta (ang. Impostor syndrome) potrafi być bowiem bardzo podstępny. Dużym wsparciem w takich przypadkach jest po prostu dobre przygotowanie i przemyślenie własnej wypowiedzi. Mnie też zdarzało się włączać do paneli dyskusyjnych osoby z krótkim stażem i omawiać ważne kwestie rynkowe z uwzględnieniem także ich świeżego spojrzenia. Byli to ludzie zaangażowani, którzy braki w doświadczeniu uzupełniali świetnym przygotowaniem przed rozmową. Nigdy nie zdarzyło mi się takiego wyboru żałować.

 Co możesz zrobić, jeśli nachodzą cię takie myśli przy wystąpieniach publicznych:

– zawsze dobrze się przygotowuj i przemyśl wypowiedź

– wypowiadaj się tylko o tym, czego jesteś pewien, nie udawaj eksperta na siłę – czasami to właśnie twój punkt widzenia jest istotny dla dyskusji, nawet jeśli mają być to tylko przemyślenia oparte na własnych doświadczeniach

– uwierz, że osoba, która wybiera do wypowiedzi właśnie ciebie wie, co robi

– syndrom oszusta dopada wiele kompetentnych osób, ale można sobie z nim radzić

– audycje, w których oprócz ekspertów np. od ekonomii czy finansów dopuszcza się do głosu zwykłych obywateli są najciekawsze, ponieważ przedstawiają wiele różnych racji i punktów widzenia

– jeśli czujesz, że nie dodasz nic ciekawego i nie dasz rady wcześniej się przygotować – odmów udziału zawczasu i zaproponuj inny temat, w którym masz więcej do powiedzenia – nie bądź przesadnie skromny, to często prowadzi do irytacji słuchaczy, nie wywoła natomiast empatii.